Od strony miasta, u stóp Karczówki przy piaskowcowym krzyżu w 1916 ustawiono drewniany krzyż z korona cierniową z żelaza oraz napisem Powstanie 1863 r. Działo się to w ramach zamierzonej agitacji patriotycznej dla mieszkańców Kielc ze strony działaczy niepodległościowych. Obchody powstania miały stać się przypomnieniem „sprawy polskiej” w trakcie prowadzonej wojny, trały kilka dni. Inicjatorami byli również weterani powstania 1863 r. mieszkający w Kielcach, około 50 osób. Początek miał miejsce na Karczówce, a następnie w mieście odbywały się spotkania o charakterze patriotycznym, z wręczaniem okolicznościowej odznaki. Zachowały się w oryginale wśród kieleckich miłośników pamiątek. W tym bilety oraz plakaty z odezwą.

Krzyż drewniany był wykonany z lichego drewna, dlatego w odrodzonej już Polsce, w latach 30. wzniesiono obelisk na miejscu owianego miejscową legendą o pochówku bohatera lub bohaterów. Rzeczywiście, w miejscu tym złożono ciało Szembeka, bohatera z XVII w., pochowanego wewnątrz kościoła. Podczas renowacji w pocz. XX w. podłogi w prezbiterium przeniesiono je na zewnątrz, za mury cmentarza przykościelnego.
Miejsce to stało się „owianym historią”, miejscem patriotycznym, a z czasem umieszczono tu pomnik dla powstańców 1863 r., a gdy w latach 60. XX w. umieszczono słowo „mogiła” pojawiła się opowieść o pochowanych tu powstańcach.
Na temat obchodów rocznicy powstania 1863 roku na Karczówce znajdujemy informację zamieszczoną w czasopiśmie „Ziemia Kielecka” z 1916 r. pt. „Obchód rocznicy Powstania Styczniowego 1863 r. w Kielcach”:
„Koła, które organizowały w Kielcach obchód rocznicy powstania styczniowego, mają prawo do zupełnego zadowolenia z rezultatów swej pracy i zabiegów, gdyż obchód wypadł we wszystkich szczegółach imponująco.
Już sam fakt zawiązania się ogromnego, jak na nasze stosunki, bo z 80 osób składającego się Komitetu obchodowego, poparty spostrzeżeniem, że we wszystkich częściach obchodu uczestniczyły ze swej dobrej i nieprzymuszonej woli liczne rzesze, reprezentujące ogół naszego miejscowego społeczeństwa, wskazuje dowodnie, że idea legionowa głęboko przeniknęła w masy, a w masach tych żyje i krzewi się intensywnie.
Już w przeddzień obchodów w dn. 21 b.m. rozpowszechniona została odezwa Komitetu Obchodowego, którą ze względu na jej piękne i podniosłe słowa cytujemy:
RODACY!
»Przed 53 laty podnieśli Ojcowie nasi dumnie sztandar wyzwolenia Ojczyzny. Nie chcieli, nie umieli i nie mogli, pogodzić się z niewolą. Licho zbrojne oddziały partyzantów rozsiane po Królestwie i Litwie znaczyły krwawo dążenie Narodu Polskiego do wolności politycznej. W walce 1863 r. z odwiecznym wrogiem Kraju i Kościoła – Moskwą, chlubnie zapisała się Ziemia Kielecka. Na polach bitew pod Małogoszczem, Chrobrzem, Wielkim Książem, Grochowiskami, Miechowem, pisał na nowo dzieje oręż Powstańców. Liczne mogiły poległych, bojowników to spuścizna i testament naszych Ojców i Dziadów. W pół wieku po Nich wśród wielkiej pożogi wojennej ich synowie i wnuki – Legiony Polskie – podniosły ponownie sztandar Sprawy Polskiej. Żyjący Weterani powstania styczniowego i walczący na polach licznych bitew Legioniści polscy, to dwa niezłomne pokolenia szermierzy i bojowników Polski czczące pamięć poległych Powstańców i wyrażając cześć żyjącym Weteranom, nawiązujmy do walczących Legionistów, Ich spadkobierców«.
W d. 22 l br. w sobotę z rana zaczęto sprzedaż wypuszczonych przez Komitet Obchodowy nalepek pamiątkowych z napisem: „W rocznicę powstania styczniowego – Ziemia Kielecka”. I cóż? Oto w przeciągu kilku godzin sprzedano cały nakład. Nie zaszkodziła nic sprawie sprzedaży nalepek insynuacja, puszczona w obieg przez kogoś „życzliwego”, że nalepki te, to nic więcej, jak tylko karty reklamowe naszego tygodnika. Okazało się, że publiczność kielecka już nazbyt dobrze orientuje się w sytuacji, by się dała wziąć na lep tak niezręcznej mistyfikacji.
Po odczycie w sali miejscowego schroniska dla Legionistów Zarząd Ligi Kobiet, wraz z zaproszonymi gośćmi, podejmował weteranów – Kielczan uczestników powstania 1863 roku, skromną wieczerzą, w czasie której przemawiał por. Juliusz Ulrych, red. F. Loeffler, p. K. Wodzinowski oraz paru weteranów. Pod koniec zebrania, goszczący w schronisku legioniści odśpiewali szereg piosenek żołnierskich.
Cała biesiada nacechowana bym serdeczną prostotą domowego ogniska. Tem niemniej skromnie zastawione stoły sali biesiadnej długo zostaną w pamięci uczestników dzięki srebrnemu wieńcowi szacownych siwych głów powstańczych, które okalały stoły tego pamiętnego wieczoru.
W drugim dniu obchodu odbyła się Msza polowa na Karczówce. Niezapomniany dzień niedzielny. Po błotnistej, rozkisłej na deszczu i słocie drodze, suną liczne rzesze ludzi, spragnionych nabożeństwa narodowego. Idących na Karczówkę, mijają nieufnie i podejrzliwie spoglądający włościanie z Czarnowa, spieszący na sumę do katedry.
Na górze klasztornej do prastarych murów przytulił się ołtarzyk polowy o barwach biało-amarantowych. W górze nad obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej widnieje Orzeł Biały. Jeszcze wyżej przecudne lazurowe niebios sklepienie idealnie zharmonizowane ze świeżą zielenią sosen. Czarowny ten obraz rwie oczy i serca wzwyż, nic nie krępując wolnego polotu myśli i uczucia.

Przed ołtarzem widnieje postać kapelana. To kapelan grupy Legionów o. Cyryl Strzemecki w białym ze złotem ornat przybrany, odprawia Mszę św. Służył mu do niej ordynans legionista. Chylą się kornie czoła rozmodlonego tłumu do ziemi. Rozbrzmiewają kolejno: to modlitewne słowa pieśni: „Boże coś Polskę”, to zabrzmiało bolesną skargą zwrot ki hymnu „Z dymem pożarów”, to słowa pieśni kościelnej „Serdeczna Matko”, to wreszcie pieśń: „Boże Ojcze”, z nabrzmiałych serdecznem uczuciem tych pieśni wyczuwał się mistyczny wprost nastrój tych rzesz, modlących się gorąco o wolność uciemiężonej Ojczyzny. Zdaje się nikt nie myśli o tem, że siedzące wieńcem pod górą chaty włościańskie swemi na głucho zawartemi drzwiami obrazują dosadnie nastrój samych włościan, świecących nieobecnością na nabożeństwie.
Nie czas zresztą na smutne refleksje. Oto Msza św. skończona i ks. kapelan zaczyna mówić kazanie, ku pokrzepieniu i nauce. Mówi przedziwnie prosto a pięknie o miłości Ojczyzny, obowiązkach obywatelskich. Jego słowo wprost do serca trafia. Patrzysz na tłum i widzisz wokół oczy, palące się jasnym ogniem szlachetnego entuzjazmu. Czujesz, że tu się tworzy wielkie misterium, że pada w dusze święty posiew miłości i korzysz się w myśli przed tym bezpretensjonalnym a tak władczym kaznodzieją-zakonnikiem, kapelanem walczącej łodzi polskiej. Po kazaniu ks. kapelan w otoczeniu legionistów i tysiącznego tłumu zszedł w dół, gdzie na zboczu góry ustawiono prosty drewniany krzyż z cierniową koroną i pamiątkowym napisem ku uczczeniu poległych w powstańców 1863 r. Następuje krótka uroczystość poświęcenia, poczem oficer legionów por. Ulrych w pięknych, mocnych, natchnionych szczerem uczuciem słowach porywa słuchaczów wysoko nad poziomy przeciętnej szarzyzny życia, mówiąc o tej „co jeszcze nie zginęła”
Niewątpliwie dzień niedzielny d. 21 bm., trwałemi zapisze się zgłoskami w pamięci uczestników tego uduchowionego nabożeństwa. Wprost natarczywie nasuwa się myśl, że gdyby w tak podniosły sposób częściej można było się modlić, to liczba ludzi obojętnych w rzeczach wiary, byłaby mniejsza niż jest obecnie.
Tegoż dnia popołudniu w sali teatru „Corso” odbył się wobec zapełnionej sali odczyt p. K. Wodzinowskiego o powstaniu 1863 r., wysłuchany z dużem zainteresowaniem.
Na poniedziałek d. 24 bm. Komitet Obchodowy zapowiedział nowy odczyt. Przyjechał do Kielc prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego dr Wacław Tokarz. Zainteresowanie w mieście było ogromne. To też wieczorem tego dnia tłumy obległy kasę. Sala odczytowa zapełniła się szczelnie. Publiczność w modlitewnem prawie skupieniu słuchała wytwornej pod względem krasomówczym, acz ściśle naukowej opowieści o krwawych dziejach 1863 r. i opuściła salę z żywem uczuciem wdzięczności dla periegeta za źródłowy, a przystępny – wykład.
We wtorek d. 25 bm. okna domów w śródmieściu jeszcze były przystrojone nalepkami, które od 3 dni pociągały oczy swym barwnym i estetycznym wyglądem. Na ulicach spotykało się sporo ludzi, udekorowanych metalowemi znaczkami pamiątkowymi, wypuszczonymi przez Komitet Obchodowy w dość znacznej ilości.

Tegoż dnia obchód zakończony został wieczorem koncertowym w teatrze. O zainteresowaniu, jakie wieczór ten wywołał w mieście najlepiej świadczy fakt, że bilety zostały rozchwytane w przeciągu paru godzin i dla braku miejsca wiele osób nie mogło być na przedstawieniu.
Publiczność zebrała się w teatrze wytworna i do wysokiego poziomu artystycznego wieczoru duchowo dostrojona. Jedną z lóż zajmowała obecna na przedstawieniu, brygadierowa Piłsudska.
Wieczór koncertowy wypadł pod każdym względem świetnie: Po wysłuchaniu słowa wstępnego, wypowiedzianego pięknie i zajmująco przez dra Wacława Tokarza, zabrzmiały kryształowo czyste tony śpiewu p. Wieniawa-Długoszewskiej, ozwała się mocna, porywająca deklamacja p. Z. Nowakowskiego i Białeckiego, zadzwoniła, niewoląca sobie serca słuchaczów piękna, głęboko odczuta gra na skrzypcach p. Synajko, padły na rozbudzoną wrażliwość artystyczną publiczności, jak deszcz różany, przepiękne, o silnem metalicznem brzmieniu, tony śpiewu p. Jana Zopottha, artysty opery wrocławskiej, cudnie harmonizujące z wysoce artystycznym akompaniamentem p. Nowakowej. I nie lada mieli zadanie artyści, biorący udział w wystawieniu sceny IX z „Legionu” St. Wyspiańskiego, aby wysoki poziom wieczoru utrzymać i wrażeń przez publiczność odniesionych – nie osłabić.
Trzeba wszakże przyznać, że wywiązali się z zadania znakomicie. Artyści uosabiający Domosa i Rapsod byli niezrównani. Całość więc wieczoru złożyła się na prawdziwą ucztę artystyczną, jakiej Kielce dawno nie miały. I serdeczne podziękowanie należy się Komitetowi Obchodowemu i Lidze Kobiet za wniesienie w życie umysłowe naszego miasta cudnego ożywczego powiewu czystej sztuki, natchnionej gorącymi patriotycznymi motywami”. (J. Lemiesz, Obchód rocznicy Powstania Styczniowego 1863 r. w Kielcach, „Ziemia Kielecka”, 29 stycznia 1916 r., nr 5, s. 5–6).
Przygotował Dariusz Kalina TPK
Jest fragment artykułu z: Kalina D., Kilka uwag w sprawie pomnika na mogile powstańców z 1863 roku na Górze Karczówka, „Świętokrzyskie. Środowisko – Dziedzictwo kulturowe – Edukacja regionalna”, nr 31 (35), 2023, s. 164.